Kategorie: Wszystkie | art | i to i to | inspiracje | pseudowiersze
RSS
czwartek, 23 września 2010
trochę się rozlałam
śniła mi się powódź. już nie pamiętam jak miała na imię moja wychowawczyni z podstawówki. zdania mi się nie kleją. wciąż bym się przytulała do. pierwszy dzień jesieni znoszę dzielnie, patrząc przez wielkie okna i odliczając minuty do wyjścia na powietrze. dzisiaj słabo wyczuwam cudze myślniki i znaki interpunkcyjne. dzisiaj położyłabym się na trawie, ktoś mógłby zagrać na gitarze, zupę dyniową bym zjadła (taką z pieczonej dyni, przyprawioną orientalnie). i wynuciłabym pod nosem jakąś piosenkę z kręgu tych pokrzepiających duszę i ciało. ale pęd pędzi mnie od do. jeszcze tylko kilka dni. 

niedziela, 12 września 2010
coś




tak. nadal jestem sentymentalna.
sobota, 11 września 2010
dobra jesteś
przysiadła się, choć mówiłam, że nie, dziękuję. tak się właśnie kończy samotne jedzenie w restauracjach i swobodny dostęp do letnich ogródków. moje sarnie oczy i jak zwykle łagodny i grzeczny głos nic nie dały. przysiadła się i zaczęła mówić. wywróżę pani, pani dobra jest. ja dobrze wróżę, tutaj mnie znają, pani kelnerek się zapyta, ja tu bywam i dobrze wróżę. pani wyciągnie kartę. wyciągnęłam asa. za wróżenie bez imienia biorę 30 zł, z imieniem 50 zł. miałam w portfelu tylko 20 zł. ale starej kobiecie za wróżenie żałujesz? nie, naprawdę mam tylko 20 zł. to dobrze, powróżę bez imienia. pomyśl o czymś, stuknij kartę. pomyślałaś o mężczyźnie. z jakimś się kiedyś gniewałaś. dobra jesteś. ta sprawa nierozwiązana jest. stuknij w kartę. ten, który którego kochasz myśli czasem o innej kobiecie. ale to ty jesteś bliższa jego sercu (tak, myślę, w końcu to już dwa lata). uczysz się czy pracujesz? i to i to. naukę skończysz, wszystko dobrze pójdzie, tylko musisz być cierpliwa. niecierpliwa jesteś. stuknij w kartę. nie wszyscy są szczerzy wokół ciebie. mama się o ciebie martwi. wybierz kartę. wyjdziesz za mąż, za tego ciemnowłosego (to by potwierdzało ten złapany krawat). długie to będzie małżeństwo, szczęśliwe, dwoje dzieci będziesz miała, nie będziesz mieszkać z rodzicami (już nie mieszkam). połóż tu banknot. ale nie mam. nie, ja go nie wezmę. ale naprawdę nie mam (pokazuję pusty portfel). powiem ci co robić i z tym mężczyzną i z nauką, ze wszystkim. przyjdź tu za pół godziny. nie, dziękuję i tak mi pani dużo powiedziała. ale ja bym ci tak poradziła, że by wszystko po twojej myśli poszło. nie, już naprawdę dziękuję.
i poszła dalej.
i ja też zjadłam i wyszłam. przynajmniej nie zostałam przeklęta (znam taki przypadek), nie wyłudziła ode mnie mnóstwa gotówki (też znam), ani nie dowiedziałam się czegoś strasznego (też znam). obeszło się bez strat, obrażania ludzi i podobnych ekscesów. tylko jak powiedzieć M., że wg cyganki jednak się ze mną ożeni. raczej nie uwierzy i nie weźmie sobie do serca, chociaż podobno jestem temu sercu bliska. i te dzieci. na bank ucieknie jak się dowie. może więc lepiej poczekać aż sytuacja sama się rozwinie :)

sobota, 04 września 2010
kołnierzyk w kratkę
teksty pewnego pana w szarym swetrze nie dają mi spać. skutecznie odganiają sen z powiek. to ten naukowy niepokój - chciałoby się rzec. ale ja taka nienaukowa jestem.

piję kawę, myśl jedna, druga, trzecia. porządkowanie.
starcie nr 1 - trzy zdania
starcie nr 2 - jeden akapit
starcie nr 3 - cała strona

ubrana w pasiastą sukienkę po raz kolejny podejmuję konfrontację z panem w szarym sweterku i kołnierzyku w kratkę. myślę sobie, że jeszcze tylko tydzień. aż tydzień. po tej intelektualnej wojnie będę zmasakrowana.
sama chciałam.
czwartek, 02 września 2010
dwa po dwa
gdy się serce ściera z rozumem i to pomiędzy dwiema osobami może być krwawo. może być też ciekawie, jak mówi M. ja serce, on rozum. każde słowo przepuszczane przez filtry serca-rozumu. każdy ma rację [choć racja to takie rozumowe słowo]. niewiele punktów stycznych. nie wyczujemy, nie zrozumiemy tak do końca. ale czasem się udaje. są takie chwile, gdy rozum opuszcza broń, serce się rozluźnia. to nie kompromis, to jeszcze nie pokój, to tylko chwila, ale... idealna. dialogi są łagodniejsze niż zwykle, oddech się uspokaja, podmostkowe bum bum wybija jednostajny rytm, racjonalne myśli idą spać. odpoczynek doskonały.
więc gdy rozum mówi: musisz to skończyć, a serce: zwolnij, dochodzi do mnie jedna solidna prawda: piątkowe wieczory są najlepsze na porozumienie.
już się nie mogę doczekać.
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 19